Wracam po krótkiej przerwie :D Rozdział wyszedł trochę krótki... Byłby dłuższy, ale sobie go skasowałam .__.
Dziękuje za te wszystkie wyświetlenia i komentarze. One naprawdę motywują do dalszej pracy :3
Nie wiem kiedy dodam kolejny rozdział, ale na pewno nie będziecie musieli tyle czekać :P
I bardzo proszę o komentarze, bo to naprawdę mnie motywuję :)
_______________________________
~~
"Krzyk ofiary jest najlepszą muzyką dla
ucha mordercy "
~~
Stopniowo wschodzące
słońce powoli budziło miasto do życia. Na opustoszałych uliczkach zaczęli
pojawiać się ludzie. Gerard leniwie szedł w kierunku szkoły, pozwalając
ostatnim promieniom słońca ogrzewać jego twarz. Z każdą chwilą czuł jak coraz
bardziej skręca go w brzuchu. Bał się. Po prostu bał się. Wiedział, że Jason
był zdolny do wszystkiego.
Przekraczając próg
szkoły wziął głęboki oddech, być może ostatni w jego życiu, a potem ruszył w
stronę szafki. Zabrał książki i dał głośniej muzykę, aby zagłuszyć wszystkie te
krzyki. Zaczął iść w stronę klasy, mając nadzieję, że nikt nie zwróci na niego
uwagi. Nagle wpadł na kogoś i wszystkie jego książki wypadły mu z rąk.
-Przepraszam-odezwał
się i wyjął słuchawki
-Nic się nie
stało-usłyszał dziewczęcy głos
Schylił się i zaczął zbierać książki, a po chwili osoba
potrącona zrobiła to samo. Spoglądnął na poszkodowaną dziewczynę i ujrzał
Lindsey. Włosy miała związane w luźnego koka, który nadawał jej uroku. W pewnym
momencie obydwoje sięgnęli po tą samą książkę. Dłoń Gerarda dotknęła chłodnej i
kościstej ręki Lindsey. Wpatrywali się w siebie, słuchając Led Zeppelin-All my
love lecące ze słuchawek chłopaka. W końcu czarnowłosy wstał i podał rękę
dziewczynie. Ruszyli razem w stronę klasy. Większość osób posyłała im zdziwione
spojrzenia. W końcu piękna, popularna Lindsey szła ramię w ramię z jakimś
pedalskim Gerardem.
-Idziesz na ten cały bal?-przerwała denerwującą ciszę
-Hm... Wiesz, z reguły nie chodzę na żadne przyjęcia i
dyskoteki-odparł
-No, a gdybym cię zaprosiła?-uśmiechnęła się
Odwzajemnił uśmiech, ale nic nie odpowiedział.
-Czemu ludzie cię tak nie lubią?-spytała zakładając luźno
zwisający kosmyk włosów za ucho
-Bo jestem inny. Lubię co innego, zachowuję się inaczej...
Nawet włosy mam inne-zaśmiał się-Ludzie są wyjątkowo nietolerancyjni
-Zgadzam się. Wiesz co? Zafascynowałeś mnie. Większość ludzi
stara wtapiać się w tłum, a ty nie boisz się okazywać tego, jaki naprawdę
jesteś.
Uśmiechnął się nieśmiało. Chciał coś powiedzieć, ale
przerwał mu dzwonek na lekcje.
-Pośpieszmy się. Teraz matma, a babka to zło-stwierdziła i
pociągnęła go za rękę
Mimo tego, iż Lindsey wyglądała na drobną, nieporadną
dziewczynę to miała siłę. Gerard trzymając rękę dziewczyny czuł coś dziwnego.
Nie wiedział jak to nazwać, ale było to coś wręcz przeszywającego.
* * *
Lisa była wysoką dziewczyną, o długich czarnych włosach.
Była czarującej urody, więc z łatwością została modelką.
Słońce już zachodziło za horyzontem, gdy Lisa jechała na
sesję. Nie lubiła jeździć w ciemnościach, ale czasami nie było wyjścia.
Jechała już ponad godzinę, a przed nią jeszcze przynajmniej
pół godziny. Rozglądała się czy przypadkiem na drogę nie wskoczy jakiś jeleń,
gdy nagle usłyszała jakiś huk i jej auto się zatrzymało.
-Cholera-mruknęła pod nosem i wysiadła z samochodu
Otworzyła maskę i zaczęła przyglądać się silnikowi. Trzeba
było przyznać, Lisa w ogóle nie znała się na samochodach. Wyciągnęła telefon i
chciała zadzwonić po pomoc drogową, ale nie było zasięgu.
Zawiał mocny wiatr i dziewczynę przeszedł dreszcz. Poczekała
kilka minut, ale żadne auto nie przejechało.
-No tak, wieś-stwierdziła sama do siebie
Zamknęła auto i postanowiła pójść do jakiegoś najbliższego
domu. Szła obejmując się, aby się ogrzać. W końcu po kilkunastu minutach drogi
dostrzegła jakiś dom z zapalonymi światłami. Przyśpieszyła kroku i zapukała do
drzwi. Nikt jej jednak nie otwierał.
-Jest tam ktoś?-krzyknęła
Postanowiła zaryzykować i wślizgnęła się do środka. W
przedpokoju paliło się światło, tak samo w kilku innych pokojach.
-Dobry wieczór!-odezwała się
Weszła w głąb domu. W salonie dostrzegła stłuczoną lampę,
poszarpaną firankę i wywalone doniczki. Poszła do jednej z sypialni. Na łóżku
leżało ciało, zapewne kobiety, całe zakrwawione i zmasakrowane.
-O mój Boże!-krzyknęła i szybko pobiegła w stronę drzwi
Niemalże była przed wyjściem, gdy wtem ktoś stanął jej na
drodze. Po policzkach Lisy zaczęły lecieć łzy strachu. Światło w całym domu
zgasło i zapanowały egipskie ciemności. Dziewczyna zaczęła iść tyłem, wpadając
na różne rzeczy. W końcu potknęła się o leżące na ziemi zwłoki. Przeczołgała
się kilka metrów, ale coś delikatnie przytrzymało ją za nogę. Postać
uśmiechnęła się i stanęła na nodze dziewczyny, łamiąc jej kość. Krzyk Lisy
odbił się echem po całym domu.
-Puść mnie, proszę-zaczęła-Zrobię wszystko
Postać wzięła coś do ręki i przybliżyła się do zwijającej
się z bólu dziewczyny. Po kolejnej próbie, Lisie udało się wstać i na jednej
nodze, starała się dość do drzwi.
Postać z dużą siłą uderzyła czymś twardym w tył głowy dziewczyny.
Uderzenie było tak mocne, że cała tylnia część głowy była zmasakrowana i do
tego wypadło jej oko. Bezwładne ciało dziewczyny upadło zaraz obok innych
zwłok.
Znalazłam się tu przez przypadek, ale zostanę na dłużej :D Bardzo mi się podoba rozdział. Weny życzę :*
OdpowiedzUsuńZłamanie nogi skojarzyło mi się ze Zmierzchem, walnięcie w tył głowy z wypadnięciem oka z Nocnego Pociągu z Mięsem. Jest git x3
OdpowiedzUsuńKiedyś dobra blogerka zwróciła mi uwagę na robienie spacji przed i po myślniku. Tobie też to zalecam ;D
Rozdzialik fajny, szkoda, że tak krótki. Mogłabyś wzbogacić opisy masakry. i trupów. I w ogóle. Mwahahaha :3
ja podobnie jak Anonimowy wpadłam przez przypadek i podobnie zagoszczę na dłużej.. morderstwo w poprzednim rozdziale bardziej mi się podobało ale to też nie jest złe.. za mało krwi i flaków.. xD ale bardzoo bardzoo mi się podoba. uwielbiam takie opowiadania i zgadzam się z tym że powinnaś wzbogacić opisy masakr i trupów. ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam i dużo weny :D
Super rozdzial. Czekam na twój następny rozdział i życze Ci weny ;**
OdpowiedzUsuń